środa, 24 kwietnia 2013

VITAPIL na włosy:) Moja opinia.

W końcu mogę opowiedzieć trochę o suplemencie diety Vitapil na porost włosów, który musiałam zacząć zażywać, ze względu na problem, który mnie dosięgnął. Jestem szczęśliwą matką dwójki maluszków:) Dzieci karmiłam piersią a po drugie jestem tarczykiem co również powoduje wypadanie włosów.
Nie powiem na włosy nigdy nie mogłam narzekać, grube, gęste, kręcone, mocne nigdy nie miałam problemów w przetłuszczaniem od momentu gdy zaczęłam je farbować wiadomo trochę się zniszczyły ale nie wypadał nawet po pierwszej ciąży nie miałam z tym problemów wykarmiłam tak długo jak byłam w stanie i nie zauważyłam, żeby włosy zaczęły mi wypadać ucieszyłam się, że mnie to nie dotknęło. Niestety przy drugiej ciąży pojawił się problem powiększyła się tarczyca w trakcie ciąży nie było, aż takiego problemu. Po zakończeniu karmienia zaczęłam brać leki i zaczęły mi wypadać garściami włosy więc nie zastanawiając się dłużej pobiegłam do apteki powiedziałam jak wygląda moja sytuacja Pani doradziła mi właśnie te tabletki były nie drogie więc wzięłam, powiedziała mi również, że po dwóch tygodniach powinnam zauważyć różnicę.
I zauważyłam po dwóch tygodniach wypadanie zmniejszyło się o połowę, a po miesiącu dostrzegłam nie za  gęsty meszek nowiutkich włosów. Każdemu polecam środek kosztuje w granicach 40 zł. w opakowaniu jest 60 tabletek czyli wystarcza na dwa miesiące kuracji.
Na koniec skład dla dociekliwych:)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dwufaza od NIVEA

Witam:)
W końcu postanowiłam umieścić moja opinię na temat tego produktu,niestety u mnie nie wywołała ohów i ahów, szczerze jak dla mnie to nie ma się czym zachwycać.
Opakowanie standardowe, pastikowe z wygodnym otwarciem. Moim skromnym zdaniem jest drogi jak na pojemność i jakość z jaką zmywa makijaż, ja kupiłam mój egzemplarz w promocji ale i tak był drogi.
Gdy go rozmieszamy bardzo szybko rozwarstwia się i nie można przez to używać go w takiej jakości jaka powinna być co zresztą widać na zdjęciu wyżej.
Próbowałam zrobić zdjęcie wymieszanemu kosmetykowi niestety wszystkie próby spaliły na panewce. Zastanawiam się tylko co zrobię gdy zostanie mi sam olej? Ponieważ na wacik wylewany głównie bezbarwną warstwę. Zastanawiałam się przez pewien czas czy, może ja coś źle robię, ale nie ma filozofii we wstrząsaniu buteleczką, żeby zdążyć wylać chociaż trochę oleju trzeba wstrząsać z otwartą buteleczką zatykając dziurkę palcem:)
Dziura w dozowniku nie jest duża wiec pozwalałaby na dozowanie takiej ilości jaka jest nam potrzebna. Środek nie zmywa tak jakbym sobie tego życzyła, nie umie sobie poradzić nawet z tuszem z WIBO, wiec raczej cieniutki, u mnie nie pozostawia tłustego filmu na powiece tylko dlatego, ta warstwa preparatu skutecznie zostaje w opakowaniu:)  

piątek, 19 kwietnia 2013

ISANA szarlotkowy śmierdziuszek:)

Witam:)
Na dzisiaj przygotowałam recenzję nowego zapachu żelu pod prysznic o dużej pojemności.

  Tak, oto nasz ananas. Gdy wstąpiłam do Rossmanna po żel pod prysznic chciałam kupic jakąś LUKSJĘ ale gdy zobaczyłam NOWOŚĆ pod tym żelem powąchałam i bez zastanowienia wpakowałam do koszyka. zapach okazał się bardzo ładny, jak dla mnie, nie za bardzo przepadam za tego typu zapachami zwłaszcza gdy chodzi o wanilię, z buteleczki wydobywał się cudowny zapach szarlotki z cynamonem a nie z wanilią. zadowolona z nowego prysznicowego pachnidła wypróbowałam i rozczarowałam się i to bardzo!! Nie wiem co jest grane z tym żelem ale po kąpieli na skórze po prostu śmierdoli, niestety dla mnie zapach okazał za męczący.
Druga sprawa to opakowanie, no cóż pozostawia wiele do życzenia najgorsza jest ta wielka dziura, o której chyba już wszyscy wiedzą, jest koszmarna wystarczy lekko przechylić a żel wylewa się z butli strumieniem, w takiej sytuacji ciężko go dozować.
Dozowanie utrudnia również dość rzadka konsystencja, żel bardzo słabo się pieni i ma perłową poświatę. Na szczęście nie zauważyłam żadnego przesuszenia skóry, nie wywołał u mnie podrażnienia skóry, aczkolwiek u mnie pojawia się silne uczucie ściągania, wiec bez balsamu się nie obejdzie. Jedynym plusem tego wszystkiego jest to, że kosmetyk był tani więc zawód nie boli, aż tak bardzo, jednak miałam równie tanie żele i z pewnością były lepsze.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

WITAM:)
Moją przygodę blogowa rozpoczynam jeszcze raz:)
Mam nadzieję, że na coś wam sie przydam:)