środa, 9 października 2013

Lakierkowy teatrzyk- Essence Metallics 05 Metal Battle

Marka- Essence
Odcień- Metal Battle
Dostępność- Douglas, Natura, ( Opolu Hebe i Astor)
Cena- ok. 8 zł.
Pojemność- 8 ml.
Krycie- 2 warstwy
Wykończenie- Shimmer
Czy kupię ponownie?- Raczej nie

Pomimo tego, że nie jestem fanką takiego wykończenia, to ten lakier podbił moje serce. Lubię, ciemne lakiery ciemne i to chyba jego największy plus. Do końca nie umiem powiedzieć dlaczego akurat ten tak bardzo mi się podoba. Drobinki nie są za małe i wydaje mi się, że lepiej pasują do moich "męskich" rąk.

Lakier na paznokciach utrzymuje się około 2 dni, po tym czasie pojawiają się pierwsze odpryski na końcówkach. Z bazą schodzi szybciej, wręcz płatami. Wysycha w miarę szybko, jest stary i jeszcze nie zgęstniał.

poniedziałek, 30 września 2013

Malutkie zakupy na Paatal.pl

Witam:)
Ostatnio było zużywanie, to teraz dla równowagi muszą być też zakupy. Małe, bo małe ale zawsze poprawiają humor:)
Ostatnio drogeria paatal.pl zorganizowała promocję przy zakupie powyżej 30 zł przesyłka poczta polską gratis!! Więc żal było nie skorzystać. Potrzebowałam paru rzeczy wiec zamówiłam.
Dermacol- potrzebowałam korektora, a słyszałam o nim sporo dobrego więc się zdecydowałam, już nie umiem się doczekać pierwszych testów.
Tusz do rzęs L'ambre- był w gratisie z Dermacolem a mój obecny tusz wysechł na wiór, więc kupiłam "2w1":)
Hashmi khol- od dłuższego czasu, zastanawiałam się nad jego kupnem, nie zastanawiałam się dlugo i dodałam do koszyka razy 2.
Pretty Gel Eyeliner- mój z Essence się skończył, wniosek taki, trzeba było zaopatrzyć się w nowy, kosztował niecałe 6 zł., już jestem po pierwszych próbach i jest całkiem ok. W zestawie był pędzelek, do kresek się nie nadaje, jest maleńką kuleczką, do rozcierania jak najbardziej tak.


Z zakupów jak narazi jestem zadowolona recenzje pojawią się mam nadzieje za niedługo:)

poniedziałek, 9 września 2013

Ulubieńcy z Biedronki:)

Witam:)
Zacznę od lewej strony.
Regenerujący krem do rąk dla suchej skóry- kosmetyk jest łudząco podobny do GARNIERA co więcej nie tylko opakowanie ale również zapach i właśnie za to go uwielbiam najbardziej. Bardzo dobrze nawilża, konsystencja, jest gęsta ale ładnie się rozprowadza, zostawia delikatny film na dłoniach, wydajny i tani. Wyprodukowany przez TORF CORPORATION.
Nawilżające mleczko odświeżające od demakijażu twarzy i ust- Uwielbiam za to ze nie jest za tłusty i ciężki jak reszta mleczek ale naprawdę odświeża i łagodzi skóry twarzy. Wyprodukowany przez TORF CORPORATION.
Ultranawilżający krem wygładzający- moja nowość, miałam już czerwony a teraz zdecydowałam się na ten w zapachy podobny do NIVEA SOFT, ładnie nawilża, lepiej się rozprowadza od czerwonej wersji, konsystencja bardzo przyjemna, jest dość tłusty, ale dobrze się wchłania. Wyprodukowany przez TORF CORPORATION.
Zmywacz do paznokci z olejem kokosowym i gliceryną- zmywacz jak zmywacz, różowa wersja, zostawiała na paznokciach biały osad i dlatego przeszłam na ten, bardzo polubiłam za pompkę, która w niektórych opakowaniach szybciej się psują. Wyprodukowano przez PHARMA C FOOD.
Delikatny że-krem- bardzo ładny zapach, w miarę gęsta konsystencja, nie pieni się prawie wcale, ale mnie to nie przeszkadza, dobrze oczyszcza skórę, po zastosowaniu ze zauważyłam uczucia ściągania. Wyprodukowany przez TORF CORPORATION.
Normalizujący żel-peeling- nie jest to jakiś straszny zdzierak ale stosowany regularnie, daje ładne efekty. Konsystencja rzadka, drobinki małe i nie jest ich ani za mało ani za dużo, zapach ładny, nie męczący. Wyprodukowany przez TORF CORPORATION.
Płyn micelarny- tego nie muszę przedstawiać, byłam ostatnio na zakupach i dorwałam ostatnią sztukę. Wyprodukowany przez TORF CORPORATION.
Hipoalergiczny płyn do kąpieli oliwka i buriti- uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam zapach jest bardzo ładny,świeży i przyjemny, dla obu płci. Z powodu braku wanny, używam go tylko pod prysznic, ale wiem, że bardzo łanie się pieni w wannie, wcale bym się nie obraziła, za taki sam balsam do ciała. Bardzo duża pojemność 1,5 litra za niecałe 7zł napewno.  Wyprodukowano przez GLOBAL COSMED.


wtorek, 27 sierpnia 2013

Lakierkowy teatrzyk- Fm Group Warm Coral

Marka- FM Group
Odcień- Warm Coral
Dostępność- katalogi FM Group
Cena- ok. 20 zł.
Pojemność- 10 ml.
Krycie- 2-3 warstwy
Wykończenie- Kremowe
Czy kupię ponownie?- nie wiem...


Niestety nie umiem robić zdjęć, jak widać zresztą. Kolor nie przypomina mi koralowego a ciemny róż w ciepłej tonacji. Lakier na początku trochę smużył ale gdy się "postarzał" i musiałam wlać do niego zmywacza, aby umieć nim malować wyzdrowiał z tej dolegliwości. Ma sporą wadę, szybko gęstnieje. Trwałość jest ok na moich paznokciach do 4 dni, ładnie się go zmywa. Pędzelek ja dla mnie nie za duży ani nie za mały, konsystencja odpowiednia do malowania, dla mnie ok.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

DNO, DNO!! WIDZĘ DNO!! czyli moje światełko w tunelu:)

Witam:)
Dzisiaj dla motywacji wrzucam parę zdjęć, żeby pokazać, że jednak wszystko ma swoje dno:)






Małe denko, w pierwszym sleek'u:)
Uwielbiam oglądać te piękne denka, motywuje mnie to dalszego zużywania:)

wtorek, 20 sierpnia 2013

makijaż za grosik- E.L.F. Studio HD Blush róż do policzków w płynie.

Hej, Hej:)
Róże w płynie już od jakiegoś czasu podbijają serca kobiet:) Ja też, już mam swój ideał.
                                                             (diva, encore, showstopper)

Posiadam 3 odcienie tego kosmetyku i wszystkie są cudowne. Wiem,że odcieni jest 5. Płyn zamknięty jest w plastikowym opakowaniu z pompką, czarna skuwka sprawia, że opakowanie wygląda elegancko. Pompka jest wygodna, ale czasami się zacina, wydobywa się z niej za dużo produktu i niestety sporo się go marnuje.

O ile kolory diva i showstopper są "wychodzą" z opakowania w postaci musu to kolorek encore jest całkiem rzadki, więc używanie go sprawia drobne problemy.
Kolory są obłędne moim ulubionym jest ten "buraczkowy". Moim zdaniem jest to raczej pigment a nie róż, ilość jaką mam na ręce wystarczy dla co najmniej 10 osób i nie jest to żart, wystarczy naprawdę odrobina, aby uzyskać mocny efekt. Róż tworzy piękne naturalny efekt rumieńca. Szczerze powiedziawszy drobinki zauważyłam dopiero na zdjęciach na twarzy, w ogóle ich nie widać.
Produkt jest bardzo wydajny, jeśli mamy go pierwszy raz w rączce to raczej radziłabym kilka razy nałożyć go przez ostatecznym wyjściem, w ramach treningu, bo można sobie nim zrobić krzywdę. Produkt jest trwały, nie schodzi z twarzy, pozostaje na mojej skórze od nałożenia do wieczornego demakijażu. Niestety ma parę wad, aplikacja jest dość "toporna", ale jeśli się rozgrzeje pod wpływem ciepła skóry daje rade. Drugi minus za to, że jeśli aplikacja jest niestaranna to produkt zostaje w otwartych porach...
Ale pomimo tego bardzo polecam zwłaszcza, że kosztuje naprawdę nie wiele nie całe 20zł za całkiem spore opakowanie.

Moje róże zakupiłam w sklepie internetowym alledrogeria.pl

piątek, 16 sierpnia 2013

Parę słów motywacji:)

Witam:)
Dzisiaj będzie o tym jak ja walczę w moim kosmetykoholizmem:)
Mam kilka swoich sprawdzonych sposobów:)
Pierwszym z nich jest wysłanie męża, u mnie się sprawdza. Zakupy  głównie robimy w Biedronce, ciężko się tam pogubić na dziale z pielęgnacją, więc zawsze wysyłam sms'a max dwie rzeczy:) Zawsze psychicznie przygotowuję, że będzie mi coś potrzebne, bo to czy tamto mi się kończy bądź skończyło. Efekt jet taki, że mężuś bez marudzenia kupi.
Drugi sposób: jest związany raczej z miejscem zamieszkania i moją sytuacją rodzinną, nie mam po prostu czasu na zakupy, jestem pełnoetatową mamą dwójki rozkoszniaków, i jeszcze pracuje dorywczo na pół etatu. Po za tym o ile z jednym dzieciaczkiem można wyjść bez problemu, to z dwójką już nie bardzo.
Trzeci sposób: zawsze jeżdżę na zakupy z kimś, kto mnie zna i liczę na to, że będzie mnie powstrzymywał, Z reguły się sprawdza, więc nie wydaję pieniędzy na coś co już mam.
Czwarty sposób: jestem strasznym centusiem jeśli zaplanuję coś sobie (remont domu, kupno antycznej witryny) nie wydaję, pieniędzy, nawet na ciuchy, chociaż temu bardzo ulegam choć rzadko.
Piąty sposób: często robię tak, że nie zaczynam nowych kosmetyków, jeśli nie zużyję tego, którego zaczęłam. Jeśli mi się znudzi to odpoczywam troszkę i znowu wracam do poprzedniego, u mnie ten sposób sprawdza się najlepiej.


A na koniec mój "artystyczny" nie ład i o ile w całym domu umiem utrzymać porządek tak tutaj przychodzi mi to z trudem, jak widać mam naprawdę mało miejsca, i powinno być więcej porządku. a stwierdziłam że nie będę specjalnie sprzątać.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Lakierkowy teatrzyk-Wibo Express growth 263

Hej, hej:)
Wracam po dłuższej przerwie:) Powodem, mojej nieobecności był urlop męża, który chcieliśmy w całości spędzić razem więc nie zaglądałam tutaj, ale wracam:)
Dzisiaj będzie o lakierze, o którym całkiem niedawno sobie przypomniałam.
Wykończenie- kremowe
Krycie- 3 cieniutkie warstwy
Trwałość- po 3 dniach pojawiają się odpryski

Lakier jest rzadki ale nie rozlewa się po skórkach, ładnie się rozprowadza, jest to jeszcze stara wersja lakierów wibo wiec pędzelek jest dość wygodny. Nie wiem czy ze wzgędu na starość czy poprostu taka jego uroda, ale smuży.
Niestety nie udało mi się uchwycić intensywności koloru, na zdjęciach wyszedł bardziej pastelowy niż, jest w rzeczywistości, dlatego zwróciłam na niego uwagę.


P.S. Przepraszam, za stan moich paznokci, ale mam dwójkę malutkich dzieci, dlatego nie zapuszczam pazurków, żeby nie zrobić maluszkom krzywdy, a po za tym nawet jakbym chciała to nie daje rady ze względu na brak czasu, a maluje praktycznie w biegu, ponieważ moim dzieciaczkom zawsze się o czymś przypomni jak mama chce malować paznokcie.

środa, 5 czerwca 2013

Prostecki make- up!

Hej, hej!
Dzisiaj postanowiłam coś zmalować, przepraszam za zdjęcia ale lepszych obić nie umiałam ale miejmy nadzieję, że się nauczę.
Moim zdaniem jest to makijaż uniwersalny kreskę na dole można pominąć bądź zmienić jej kolor używam go do szkoły, pracy i na eleganckie wyjścia.
Oczy:
- Artdeco baza po cienie
- Essence 22 blockbuster
- Essence 13 dress to impress
- Kobo Profesional 305 emerald
- My Secret magic dust 202
- Essence kajal pencil 04 white
- Avon arabian glow emerald
- Essence suprfine eyeliner pen
- Avon super shock max black
Twarz
- Catrice infinite matt light beige
- My secret loose powder
- Avon kotektor faire
Usta
- Essence xxxl nude 01 pure beauty

piątek, 31 maja 2013

Makijaż za grosik- Essence superfine eyeliner pen

Witam:)
Przyznam się szczerze, że nie nie mam w zwyczaju wydawać dużo pieniędzy na kosmetyki, mam parę takich, do których wracam bądź używam cały czas bardzo  mi odpowiadają i nie mam potrzeby wymiany na nowszy i droższy model. Essence jest własnie jedną z marek, po którą często sięgam i szukam co jeszcze mogłoby podbić moje serducho.
Essence superfine eyeliner pen natknęłam się na niego jakiś czas temu chciałam odpocząć od żelowego linera tej samej marki i wybór pod na niego, miał szczęście, bo znalazł w mojej kosmetyczce swoje stałe miejsce.
Opakowanie czarne, plastikowe, srebrne nadruki, wygląda elegancko, z daleka nawet nie widać, że jest tani. Skuwkę trochę ciężko się otwiera, co może być również plusem.
Końcówka jest z gąbki, dobrze wyprofilowana, długa, cienka, dzięki czemu precyzyjna, można nim stworzyć naprawdę cieniutką kreskę.
Czernią, może nie powała ale jest bardzo trwały, nawet po demakijażu oczu pozostaje delikatna, blada kreska, nie kruszy się, ładnie i szybko wysycha. Cena to około 10 czy 11 zł.
Jak najbardziej polecam jest wart uwagi, u mnie się sprawdził, więc może Wam też się spodoba.

wtorek, 28 maja 2013

AVON CARE- Odświeżający krem- żel do twarzy z wyciągiem z ogórka i zielonej herbaty

Witam:) Dzisiaj będzie o kolejnym bublu, ostatnio mam do nich wyjątkowe szczęście.
Kilka słów od producenta: Lekki szybko wchłaniający się krem-żel do twarzy odświeża skórę, a także pomaga nadać jej matowy wygląd i gładkość.

I tyle, mało zaskakująco mało jak na krem a nawet tyle to za dużo, owszem lekki i szybko wchłaniający się dzięki alkoholowi, który znajduje się wysoko w składzie, konsystencja przyzwoita lekka, żelowa łatwo się rozprowadza, żeby całą twarz pokryć kosmetykiem trzeba sporo produktu.

Opakowanie standardowe jak na tani kosmetyk nie ma się nad czym rozwodzić, zwykły plastikowy słoiczek i granatową nakrętką, wygląda estetycznie, wygodny, duża pojemność 100 ml.
Efekty w sumie, żadne taka woda w kremie. Nie nadaje świeżości, matowi dosłownie na chwilę, nie wygładza, nawet nie pachnie ładnie i jeszcze na domiar złego ściąga skórę.
Spodziewałam się czegoś lepszego, za szybko przyrównałam go do żelu matująco- nawilżającego z GARNIERA, i w końcu przypomniałam sobie dlaczego nie zamawiam, kosmetyków z Avonu, jeśli mam wybierać zdecydowanie wolę Oriflame.

środa, 22 maja 2013

Lakierowy teatrzyk- LATO:)

Witam:)
Od jakiegoś czasu mamy piękną pogodę, chociaż dzisiaj się trochę popsuła, dlatego lubię mieć kolor na paznokciach od razu poprawia mi się humor.
kolory od lewej Miss Sporty-302
Miss Sporty-453
Miss Sporty-452
Miss Sporty-320
Miss Sporty-326
Miss Sporty-455
kolory od lewej FM Group-Warm Coral
Rimmel lasting finish- 045 Misty Jade
Bell air flow- 04
Sally Hansen- Ballet Rouges

Wszystkie kolory mają kremowe wykończenie, takie jest moim ulubionym. Perłowych nie toleruję jeszcze brokatowe wchodzą w grę, ale tylko drobno zmielone i z kolorową bazą.

czwartek, 16 maja 2013

HEAN- peeling cukrowy limonka i żeń- szeń

Witam wszystkich:)
Dzisiaj o moim peelingowym ulubieńcu ostatnich miesięcy.
Taaadddaaam!! została mi już końcówka, ale już wiem, że na pewno kupię następne opakowanie. Zanim go odkryłam moimi ulubieńcami były peelingi cukrowe z BIELENDY nadal je lubię i kupuje w promocji, ale ten okazał się całkiem niezłym zamiennikiem.
Pierwszym plusem jest opakowanie, przeźroczysta tuba dzięki czemu z łatwością można monitorować jej zawartość, z łatwym otwarciem, można otwierać paluchem i gotowe. Drugi plus i największy to sam peeling, jest w konsystencji żelu nie rozlewa się, więc nie przecieka przez palce, w środku znajduje się sporo dużych drobinek, które fenomenalnie ścierają zrogowaciały naskórek. zapach też bardzo przypadł mi do gustu jest świeży i przyjemny w sam raz na lato pachnie głównie limonką, ale ma też pachnieć żen-szeń. Jedynym minusem jest kolor a w gruncie rzeczy to barwniki wszystko później jest żółte, skóra niestety też, ale moge to przeboleć, za cenę niecałych 10 zł za 200 ml.
 Można je dostać w Rossmannie tylko trzeba dobrze poszukać, ponieważ są dobrze schowane.

piątek, 10 maja 2013

Ulubieńcy kwietnia:)

To pierwszy post tego typu. Ulubieńców jest malutko, ponieważ pokazuję tylko to podobało mi się w tym miesiącu a nie wszystko czego używałam do pielęgnacji czy makijażu, więc zapraszam.
Kallos LATTE - tej maski raczej nie muszę specjalnie przedstawiać, jest bardzo dobra i kosztuje naprawdę niewiele dostępna jest drogeriach HEBE nie wiem czy gdzie indziej bo ostatnio to jest moja ulubiona drogeria, gdzie nawet Pan ochroniarz uśmiechnie się i powie "Dzień dobry", to tak nie wiele a jak pomaga:) w każdym razie na pewno zrobię osobną notkę, ponieważ jest tego warta:)
Clear soft & smooth - poleciła mi go siostra i bardzo jej za to dziękuję, co do łupieżu jeszcze nie mam zdania, chociaż efekty zauważyłam już po pierwszym myciu, szampon pozytywnie mnie zaskoczył dlatego, że zauważyłam poprawę kondycji włosów. Szampon nie jest drogi, wydajny, bardzo dobrze się pieni, a zapach jest obłędny bardzo przypał mi do gustu i nawet maska nie jest w stanie go zabić.

Essence Ballerina Bckstage LE- mój ulubiony i niestety zostało go bardzo mało nad czym ubolewam  dlatego, że nie ma tego koloru w stałej ofercie, może trwałością nie powała ale rumieniec jaki, można nim uzyskać jest bardzo naturalny i ciężko będzie mi się z nim rozstać,nie powinnam się przywiązywać do kosmetyków... ale cóż.
Collection 2000 shimmer & shade- po tym jak skończył się mój ulubieniec z essence, którego już nie ma w stałej ofercie musiałam znaleźć jakiegoś zastępcę, kupiłam ten rozświetlacz w PEPCO za grosze i nie żałuję, daje bardzo ładny efekt rozświetlenia, jest dość trwały i rozmywa się.
Wibo lovely sunny powder- duża pojemność, w ciepłym odcieniu na lato raczej odpada efekt będzie za słaby, ale na wiosnę jak najbardziej się nadaje, nie ma pomarańczowych tonów, nie drogi, trwałość średnia nie obędzie się bez poprawek w ciągu dnia, na opakowaniu pisze ze jest matowy co jest bzdurą, jest satynowy ale efekt na twarzy jest niewidoczny.
Paleta 180 cieni- kupiłam ją bardzo dawno temu, przez dłuższy czas leżała zapomniana, ale wróciła, może pigmentacją nie powała ale cienie są bardzo małe jeden cień używany na całą powiekę wystarcza na około miesiąc, bez bazy pod cienie niestety w ogóle nie widać koloru na powiece, ale na mokro radzą sobie chociaż znikają tak czy siak, niektóre cienie są bardzo ładne wiec je zużyję a resztę wyrzucę.

środa, 24 kwietnia 2013

VITAPIL na włosy:) Moja opinia.

W końcu mogę opowiedzieć trochę o suplemencie diety Vitapil na porost włosów, który musiałam zacząć zażywać, ze względu na problem, który mnie dosięgnął. Jestem szczęśliwą matką dwójki maluszków:) Dzieci karmiłam piersią a po drugie jestem tarczykiem co również powoduje wypadanie włosów.
Nie powiem na włosy nigdy nie mogłam narzekać, grube, gęste, kręcone, mocne nigdy nie miałam problemów w przetłuszczaniem od momentu gdy zaczęłam je farbować wiadomo trochę się zniszczyły ale nie wypadał nawet po pierwszej ciąży nie miałam z tym problemów wykarmiłam tak długo jak byłam w stanie i nie zauważyłam, żeby włosy zaczęły mi wypadać ucieszyłam się, że mnie to nie dotknęło. Niestety przy drugiej ciąży pojawił się problem powiększyła się tarczyca w trakcie ciąży nie było, aż takiego problemu. Po zakończeniu karmienia zaczęłam brać leki i zaczęły mi wypadać garściami włosy więc nie zastanawiając się dłużej pobiegłam do apteki powiedziałam jak wygląda moja sytuacja Pani doradziła mi właśnie te tabletki były nie drogie więc wzięłam, powiedziała mi również, że po dwóch tygodniach powinnam zauważyć różnicę.
I zauważyłam po dwóch tygodniach wypadanie zmniejszyło się o połowę, a po miesiącu dostrzegłam nie za  gęsty meszek nowiutkich włosów. Każdemu polecam środek kosztuje w granicach 40 zł. w opakowaniu jest 60 tabletek czyli wystarcza na dwa miesiące kuracji.
Na koniec skład dla dociekliwych:)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dwufaza od NIVEA

Witam:)
W końcu postanowiłam umieścić moja opinię na temat tego produktu,niestety u mnie nie wywołała ohów i ahów, szczerze jak dla mnie to nie ma się czym zachwycać.
Opakowanie standardowe, pastikowe z wygodnym otwarciem. Moim skromnym zdaniem jest drogi jak na pojemność i jakość z jaką zmywa makijaż, ja kupiłam mój egzemplarz w promocji ale i tak był drogi.
Gdy go rozmieszamy bardzo szybko rozwarstwia się i nie można przez to używać go w takiej jakości jaka powinna być co zresztą widać na zdjęciu wyżej.
Próbowałam zrobić zdjęcie wymieszanemu kosmetykowi niestety wszystkie próby spaliły na panewce. Zastanawiam się tylko co zrobię gdy zostanie mi sam olej? Ponieważ na wacik wylewany głównie bezbarwną warstwę. Zastanawiałam się przez pewien czas czy, może ja coś źle robię, ale nie ma filozofii we wstrząsaniu buteleczką, żeby zdążyć wylać chociaż trochę oleju trzeba wstrząsać z otwartą buteleczką zatykając dziurkę palcem:)
Dziura w dozowniku nie jest duża wiec pozwalałaby na dozowanie takiej ilości jaka jest nam potrzebna. Środek nie zmywa tak jakbym sobie tego życzyła, nie umie sobie poradzić nawet z tuszem z WIBO, wiec raczej cieniutki, u mnie nie pozostawia tłustego filmu na powiece tylko dlatego, ta warstwa preparatu skutecznie zostaje w opakowaniu:)  

piątek, 19 kwietnia 2013

ISANA szarlotkowy śmierdziuszek:)

Witam:)
Na dzisiaj przygotowałam recenzję nowego zapachu żelu pod prysznic o dużej pojemności.

  Tak, oto nasz ananas. Gdy wstąpiłam do Rossmanna po żel pod prysznic chciałam kupic jakąś LUKSJĘ ale gdy zobaczyłam NOWOŚĆ pod tym żelem powąchałam i bez zastanowienia wpakowałam do koszyka. zapach okazał się bardzo ładny, jak dla mnie, nie za bardzo przepadam za tego typu zapachami zwłaszcza gdy chodzi o wanilię, z buteleczki wydobywał się cudowny zapach szarlotki z cynamonem a nie z wanilią. zadowolona z nowego prysznicowego pachnidła wypróbowałam i rozczarowałam się i to bardzo!! Nie wiem co jest grane z tym żelem ale po kąpieli na skórze po prostu śmierdoli, niestety dla mnie zapach okazał za męczący.
Druga sprawa to opakowanie, no cóż pozostawia wiele do życzenia najgorsza jest ta wielka dziura, o której chyba już wszyscy wiedzą, jest koszmarna wystarczy lekko przechylić a żel wylewa się z butli strumieniem, w takiej sytuacji ciężko go dozować.
Dozowanie utrudnia również dość rzadka konsystencja, żel bardzo słabo się pieni i ma perłową poświatę. Na szczęście nie zauważyłam żadnego przesuszenia skóry, nie wywołał u mnie podrażnienia skóry, aczkolwiek u mnie pojawia się silne uczucie ściągania, wiec bez balsamu się nie obejdzie. Jedynym plusem tego wszystkiego jest to, że kosmetyk był tani więc zawód nie boli, aż tak bardzo, jednak miałam równie tanie żele i z pewnością były lepsze.