piątek, 16 sierpnia 2013

Parę słów motywacji:)

Witam:)
Dzisiaj będzie o tym jak ja walczę w moim kosmetykoholizmem:)
Mam kilka swoich sprawdzonych sposobów:)
Pierwszym z nich jest wysłanie męża, u mnie się sprawdza. Zakupy  głównie robimy w Biedronce, ciężko się tam pogubić na dziale z pielęgnacją, więc zawsze wysyłam sms'a max dwie rzeczy:) Zawsze psychicznie przygotowuję, że będzie mi coś potrzebne, bo to czy tamto mi się kończy bądź skończyło. Efekt jet taki, że mężuś bez marudzenia kupi.
Drugi sposób: jest związany raczej z miejscem zamieszkania i moją sytuacją rodzinną, nie mam po prostu czasu na zakupy, jestem pełnoetatową mamą dwójki rozkoszniaków, i jeszcze pracuje dorywczo na pół etatu. Po za tym o ile z jednym dzieciaczkiem można wyjść bez problemu, to z dwójką już nie bardzo.
Trzeci sposób: zawsze jeżdżę na zakupy z kimś, kto mnie zna i liczę na to, że będzie mnie powstrzymywał, Z reguły się sprawdza, więc nie wydaję pieniędzy na coś co już mam.
Czwarty sposób: jestem strasznym centusiem jeśli zaplanuję coś sobie (remont domu, kupno antycznej witryny) nie wydaję, pieniędzy, nawet na ciuchy, chociaż temu bardzo ulegam choć rzadko.
Piąty sposób: często robię tak, że nie zaczynam nowych kosmetyków, jeśli nie zużyję tego, którego zaczęłam. Jeśli mi się znudzi to odpoczywam troszkę i znowu wracam do poprzedniego, u mnie ten sposób sprawdza się najlepiej.


A na koniec mój "artystyczny" nie ład i o ile w całym domu umiem utrzymać porządek tak tutaj przychodzi mi to z trudem, jak widać mam naprawdę mało miejsca, i powinno być więcej porządku. a stwierdziłam że nie będę specjalnie sprzątać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz